Treść: Opowieść o podróży i nie tylko
„Była trzecia nad ranem, a ja właśnie wylądowałam na lotnisku w Bangalurze na południu Indii. Bez żadnych rezerwacji i jakiegokolwiek pomysłu co dalej, pierwszy raz w Azji i pierwszy raz sama gdziekolwiek” – tak zaczyna się książka Marzeny Filipczak o półrocznej podróży przez Azję, w czasie której przejechała autobusami, pociągami, łodziami, wspólnymi dżipami i taksówkami Indie, Borneo, Malezję, Tajlandię, Kambodżę i Wietnam. O podróży i nie tylko, bo będąc gdzieś tak długo, nie tylko się tamtędy jedzie, ale przede wszystkim – tam się jest.
„Jadę sobie” nie jest przewodnikiem prezentującym turystyczne atrakcje. To opis tego, co widać z okna zdezelowanego autobusu albo hoteliku na ruchliwym bazarze, o czym rozmawiają klienci lokalnych restauracji, czym się emocjonują miejscowe nastolatki. Opis niespieszny, bo autorka nie postawiła sobie za punkt honoru obejrzenie wszystkich zabytków, pojechanie na wszystkie wycieczki i pójście na wszystkie trekkingi; wybierała to, co ją interesuje najbardziej, jeśli gdzieś jej się podobało zostawała dłużej.
„Jadę sobie” to przede wszystkim opowieść o tym, że jeśli się chce, wszystko można i że najtrudniej jest podjąć decyzję, a potem wszystko toczy się (dobrze) samo...
Książka otrzymała nagrodę Magellana i została uznana za najlepszą publikację turystyczną 2009 roku.
Od wydawcy: Marzena Filipczak jest dziennikarką i redaktorką. Zanim w 2008 roku wyjechała na pół roku do Azji, przez 13 lat pracowała w Gazecie Wyborczej i Metrze. W chwilach pomiędzy łamaniem gazety i ustawianiem makiety przejechała na własną rękę niemal całą Europę.
Copyright © Poradnia K Sp. z o.o.
Brak recenzji do tego produktu