Słuchając "Fight Clubu" w interpretacji Borysa Szyca ma się wrażenie, że świat przedstawiony w powieści jest opisem wydarzeń z pierwszych stron gazet. Aktorowi udało się uchwycić wyjątkowy klimat stanu umysłu bohatera, w którym szaleństwo przybiera formę logicznego ciągu zdarzeń, a jego pragnienia wydają się brzmieć tak prawdziwie, jak słowa czytane z pamiętnika. Nawet melodia czytanych myśli, czy wyczuwalne uwrażliwienie na emocje bohaterów powieści, zostały idealnie zrównoważone przez lektora. To doskonała interpretacja tekstu Palahniuka! Polecam.
Porównywanie książek i ich adaptacji filmowych z reguły wypada na niekorzyść tych drugich; "Fight Club" Palahniuka należy do tych wyjątków (i szczęśliwców), którym przeniesienie na ekran nie tylko nie zaszkodziło, ale podniosło ich rangę na zupełnie nowy poziom. Zawsze jednak książka, czy to w formie papierowej czy audiobooka, będzie miała nad filmem podstawową przewagę - siłę wyobraźni. I tak jak film zdeterminowany jest przez grających w nich aktorów i reżyserską wizję, tak audiobook głosem lektora stoi. Cyniczny i kierujący się własną, specyficzną moralnością bohater Palahniuka potrzebował wyrazistej i klimatycznej audiooprawy i Borys Szyc taką właśnie zapewnił. Można nie lubić tembru jego głosu a la miejski cwaniaczek i przyznam, że sam miałem obawy co do powodzenia tego przedsięwzięcia, niemniej... bardzo mile się rozczarowałem. Szyc sprawnie i z wyczuciem atmosfery prowadził mnie przez znany już wcześniej świat. Nie czuć tu chałtury tylko aktorski profesjonalizm. Całości dopełniają świetne wstawki muzyczne. Chuck and Borys rules!
Fajnie to czyta ten Borys. Tak w klimacie książki. No i książka super, więc musiało być dobrze... :)
Jak większość najpierw obejrzałam film i jak większość uważam, że jest świetny. Ale wcale nie uważam, że książka jest słabsza, wręcz przeciwnie: mam wrażenie, że twórcy filmu doskonale zrozumieli jej przesłanie i uzupełnili sposób jego przekazania o własne pomysły. Dzięki temu klimat, wątki i zagadnienia filmu i książki są zgodne, ale w obu przypadkach przedstawione nieco inaczej, za pomocą nieco odmiennej fabuły i z wykorzystaniem zalet stosowanego medium (dźwięku i obrazu lub tekstu). Wszystko to sprawia, że można zapoznać się z książką i filmem niezależnie, ale też warto i przeczytać książkę, i obejrzeć film, bo obie wersje doskonale się uzupełniają.
Myślę jednak, że książką mogą być rozczarowane osoby, które w filmie doceniły przede wszystkim cechy wyłączne dla filmu (świetną muzykę, zdjęcia i aktorstwo), natomiast mniej interesowały się wątkami filozoficznymi i egzystencjalnymi.
Borys Szyc czyta bardzo dobrze - nie jest to poziom Gosztyły, ale nadal bardzo dobra robota.
Fabuła książki nie wciąga tak, jak akcja powstałego na jej podstawie niezłego filmu. Borys Szyc w roli lektora również nie zachwyca.